ZamknijSearch
Panel Logowania Wyszukiwarka
ReturnUrl
Rejestracja Przypomnij Hasło

Dodaj Firmę
Wybrane Kategorie
Nowy numer magazynu ekstra-wesele - jesień 2013
Jak zaczęła się moja przygoda z ćwiczeniami?
Rss Dodaj do ulubionych
Data publikacji: 2013-02-17 14:58:34
Komentarzy: 0
Blog: Sport i zdrowy tryb życia:




Jak zaczęła się moja przygoda z ćwiczeniami?
 

Wczoraj pisałam trochę o zmianach w jadłospisie - taki mały czubek góry lodowej. Dzisiaj powiem trochę o tym, jak zaczęła się moja przygoda z ćwiczeniami.

 
Nie zawsze było łatwo. Nie ćwiczyłam na wf od podstawówki, nie ciągnęło mnie do gier podwórkowych - wolałam czytać książki, leżeć przed tv, chodzić do kina itd. Jak łatwo się domyślić nie odbiło się to zbyt korzystnie na mojej formie.
Pod koniec liceum zaczęłam chodzić na zajęcia fitness, ale ta przygoda trwała za krótko - poszłam na studia, potem wyjechałam jako au pair i miałam za dużo ciekawych rzeczy do zrobienia, imprez do zaliczenia, żeby zawracać sobie głowę ćwiczeniami - zawsze znalazła się jakaś wymówka (a w większości wymówki są strasznie, strasznie bezsensowne!)
W międzyczasie przewinęło się oczywiście wiele "mądrych" diet typu kopenhaska, kapuściana, cambridge i inne.. totalnie rozwalałam sobie metabolizm, choć tak naprawdę wcale nie byłam gruba..

Jakieś 6 lat temu postanowiłam wziąść się za siebie - przesadziłam trochę i przy wzroście 167 cm ważyłam 64 kg - to nie były mięśnie niestety. Zdrową dietą (wykupiłam wówczas Vitalię) i ćwiczeniami na rowerku stacjonarnym w ciągu 3 miesięcy zeszłam do wagi 55-54 kg. Nie były to mięśnie, byłam chuda, ale czułam się lepiej - zdrowa dieta powodowała, że miałam więcej energii, a ćwiczenia na rowerku nie były w ogóle forsowne - siadałam i jechałam godzinę, czasami nawet 3-4 w ciągu dnia - nie zwracając uwagi na tempo, oglądałam np tv.

Niestety jakieś 1,5 roku później, kiedy przeprowadziłam się do mojego faceta, trochę za bardzo zaczęliśmy dogadzać sobie fast foodami - oboje chudzi, nie przejmowaliśmy się tym, jak to na nas wpłynie. Tak bardzo powoli przybieraliśmy, aż któregoś dnia ja ważyłam prawie 70 kg, a on z około 70 kg - przeszedł na ok 110.. Kiedy się zważyłam, to mną wstrząsnęło - nigdy w życiu tyle nie ważyłam. Nigdy nie było tak, że miałam wrażenie, że moje spodnie zaraz pękną. To było straszne. Nie miałam na nic siły.
Wykupiłam wtedy znowu dietę na vitalii - w maju tego roku - o tym pisałam w poprzedniej notce. Niestety choć traciłam na wadze, nie było to takie tempo, jakiego bym chciała - wtedy oczywiście zależało mi na czasie - miałam swój własny motywator, jakim były plażowe wakacje we wrześniu.
Wertując blogi Vitalii przypadkiem zobaczyłam zdjęcia przed i po dziewczyny, która ćwiczyła 6week6pack Jillian Michaels. Pomyślałam, że to nie tak długo, a efekt był fantastyczny. Szukałam, szukałam, aż znalazłam 30 day shred. Nie było łatwo. Wstawałam codziennie ok 45 min wcześniej, niż do tej pory, ćwiczyłam, prysznic i do pracy. Nie miałam hantli - ale miałam kartony z mlekiem, butelki z wodą mineralną (dzięki temu nie będąc pewnym, że się podoła, można spróbować bez inwestowania gotówki).





 




Pierwsze dni to był koszmar - przy "skakance" i pajacykach zatykało mi uszy jak kiedy zmienia się ciśnienie podczas jazdy tunelem ;))) wstyd mi teraz bardzo :) mimo to nie poddałam się. Po jakimś czasie uwielbiałam Jillian - czytałam wiele jej artykułów, jej podejście do mnie przemawiało. Po ukończeniu shreda miałam dużo lepszą formę, straciłam sporo cm, waga nareszcie ruszyła. Postanowiłam podnieść poprzeczkę, zaczęłam Body Revolution. U mnie to trwało dłużej, niż 90 dni - miałam wyjazdy, dni przerwy, ale dałam radę i jestem zupełnie inną osobą. (programy można zamówić np na amazon albo ebayu, są w języku angielskim, ale nawet bez jego znajomości można ćwiczyć;)
Mniej więcej w połowie zaopatrzyłam się w hantle 2 i 4 kg, matę do ćwiczeń, zaczęłam pić białko po każdym treningu.
Podczas tak długiego programu ćwiczeniowego zmienia się nie tylko ciało. Zmienia się całe podejście do siebie, do problemów - można się niesamowicie wyciszyć i udowodnić sobie, że stać cię na więcej, niż myślisz. Wiem, że to brzmi wzniośle ale też wiem, że doskonale zrozumieją mnie osoby, które przeszły taką przemianę.
Dodam, że w międzyczasie byłam tak zmotywowana, że zaczęłam swoją kulawą przygodę z bieganiem (kulawą, bo zipałam ledwo robiąc trening np 3 min bieg, 1 min marsz itd) i sprawdzałam inne programy.
Straciłam ponad 12 kg i zeszłam z 36 do 24 % tłuszczu w ciele (wg przelicznika na Vitalii).


Po ukończeniu Body Revolution podeszłam do Insanity ( z Beachbody ). Oczywiście, że nie nadążam za grupą i w czasie ćwiczeń zastanawiam się, czy mnie pogięło :) ale satysfakcja potem jest niesamowita. Teraz już nie chodzi tylko o to, jak wyglądam, czuję się super podwyższając sobie poprzeczkę, osiągając lepsze wyniki. Buduję siłę i charakter. Co więcej staram się motywować ludzi. Bardzo często dostaję wiadomości z pytaniami - tak jak pisałam poprzednio - staram się udzielać rad na podstawie własnych doświadczeń, sukcesów i porażek. Dostaję też wiadomości z informacją, że kogoś zainspirowałam i spróbuje się postarać, że dużo się ode mnie uczy. To bardzo fajne i piszę o tym nie po to, żeby udowodnić komuś, że jestem taka fajna, cool, oh, ah. Nie. Chodzi mi o to, jak bardzo człowiek może się zmienić w ciągu zaledwie kilku miesięcy, poświęcając tylko pól godziny swojego czasu.




 


Oczywiście zgadza się, że na tego typu portalach ludzie psują atmosferę - dlatego kiedyś wypowiadałam się więcej (np kiedy widziałam, że na forum ktoś pyta o coś, co ja już wypróbowałam), teraz nie mam zbytniej chęci czytać coniektórych bzdur, niemniej jeśli ktoś naprawdę potrzebuje - zawsze chętnie odpowiem, pomogę. Mnie nikt nie przeprowadził przez początki, przeszłam przez to sama, bardzo dużo szukałam, popełniałam błędy i nadal to robię, na nich się uczę. Co będzie dalej? Zobaczymy :)
Nie warto rezygnować dlatego, że nie idzie. Chodzić też nie nauczyliśmy się od razu, tylko trwało to trochę czasu, kosztowało trochę bólu i upadków ;)

 


Z poważaniem
Ola - Autor Artykułu

Data dodania 2013-02-17 14:58:34
Przeglądaj komentarzeDodaj komentarz
Brak komentarzy, dodaj pierwszy komentarz.
Dodaj nowy komentarzPokaż komentarze
Aby móc dodawać komentarze musisz być zalogowany.
Prześlij przyjacielowi
*
 
*
 
*
 
*
 
*